McLaren 720s

Nie za dużo km, ale fajne doświadczenie. Jeden z najpiękniejszych torów na świecie, prywatny właściciel więc ciężko „jechać wszystko” choć samochód do tego kusi. Nawet do tego stopnia, że nie wypadało zrobić zdjęcia (dlatego ilustracja z toru SilesiaRing i innego samochodu 😉 również prywatnego).
No cóż. 720-tka budzi respekt. Było to mój pierwszy McLaren jaki miałem okazję poprowadzić nie licząc SLR’a. Wiele oczywiście dobrego słyszałem o tym samochodzie.
Prowadzi się z wielką lekkością. Jest mega zwinny, podąża za ręką kierowcy. Rozpędza się w sposób bezkompromisowy. Czuć w nim sporo elektroniki, ale zaskakująco nie przeszkadza ona. Porównałbym jej działanie do Porsche GT3 RS. Nie blokuje lecz pomaga kierowcy być szybszym. To wielki plus. Hamulce robią wrażenie, zwłaszcza gdy jedziemy z dużą prędkością i czujemy jak działa to z aerodynamiką. Samochód jest bardzo stabilny na hamowaniu i w zakręcie i na jego wyjściu. Dzięki temu na końcu prostej możemy mieć prędkość nie znane bezpośrednim rywalom. Ale… jest jedno ale. Wszystko działa świetnie pod warunkiem działającej elektroniki. Zbyt często jak dla mnie pojawia się bowiem informacja, że któryś z systemów nie chce współpracować. Nie zmienia to jednak faktu, że auto jako takie robi ogromne i pozytywne wrażenie.